Archiwum dla grudzień, 2007

Następca.

Nie ważne, że Małysz przygotowywujący do zaczynającego się niedługo Turnieju Czterech Skoczni był nieobecny. Skład podium można był i tak w pewien sposób przewidzieć. Jednak finał był zupełnie inny. Kilka krotnie można było przekonać się o talencie Klimka Murańki – 13 letniego skoczka. Jednak nigdy Jego talent nie zaświecił tak mocno, nigdy, ale dziś… Ten 13 latek był rewelacja dzisiejszego konkursu pokonując wielu starszych od siebie, oraz zajmując fenomenalne 2 miejsce. Ciekawe kiedy będziemy go oglądać w Pucharze Świata… Oby niedługo i to z niezłymi rezultatami!

WYNIKI DZISIEJSZEGO KONKURSU:
 1. Kamil Stoch        130,0  i 128,0m (265,4 pkt.)

 2. Klemens Murańka    126,0  i 125,0m (251,8 pkt.)

 3. Krzysztof Miętus   122,5  i 125,5m (243,9 pkt.)

 4. Maciej Kot         122,5  i 126,0m (241,8 pkt.)

 5. Stefan Hula        124,0  i 124,5m (238,3 pkt.)

 6. Marcin Bachleda    119,0  i 125,0m (234,7 pkt.)

 7. Rafał Sliż         124,5  i 119,0m (233,8 pkt.)

 8. Piotr Żyła         122,0  i 122,0m (233,7 pkt.)

 9. Łukasz Rutkowski   124,5  i 120,5m (233,5 pkt.)

10. Robert Mateja      123,5  i 117,5m (227,8 pkt.)

Co się zmienia?

I co z tego, że zbliżają się Święta, jak granice międzyludzkie są na skraju przepaści. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na te ulice, które ostatnio ( w połowie listopada) zrobiły się tak bardzo hmm.. kolorowe. Prócz tego, że takie one właśnie są ludzie na nich są dla siebie tacy jak zwykle. Przepychania, wieczne pretensje. W ogóle nic się nie zmienia. Znowu zamykanie drzwi tramwajów przed oknem. Jak gdyby nigdy nic. Nic się nie zmienia, i nie zmienia sie nic. Ponoć przed Świętami i w czasie ich trwania czas sie zatrzymuje. A i owszem. Przystanek, który tramwaj powinien pokonać przez minutę, jechał ponad 4 (!). Tak właśnie życie zwalnia. Ale czas leci szybciej. Wieczna walka. Co się zmienia? Nic się nie zmienia. No chyba, że ktoś patrzy na nie inaczej. Zamknie się w swoim pokoju i tak przeżyje ten okres przedświąteczny. A to powinien być czas oczekiwania, radości, nadziei! Nic z tego.. nie tutaj i nie teraz. Może innym razem..

Santa Claus is coming..

Środa. godzina 15:54. Za dokładnie tydzień Święta będą już historią. Sklepy puste, a my będziemy patrzeć na minione dni z uśmiechem na twarzy. Kiedy wyruszając do miasta narażaliśmy się na ogromne sklepowe kolejki oraz walkę o każdy centymetr przestrzeni w sklepie. Bo o ten w tym momencie jest na pewno ciężko. W tym momencie zapewne wiele osób “rywalizuje” o tę właśnie przestrzeń. To tak w skrócie. Z lekkim przymrożeniem oka. A jak będzie ze Świętami? Czy śnieg w końcu spadnie? A jak tak to kiedy? Mam nadzieję, a ta zostanie do końca. Bo chyba warto wierzyć. Ten czas. On sprawia, że humor sam się poprawia, a my jesteśmy dla siebie milsi. Czy oby na pewno? Lepiej myśleć, że tak. To jedyne dni w roku, kiedy nie słyszymy a zagmatwanych i pogubionych politykach oraz o ich specjalności. Nazwijmy to rządzeniem. Ale każdy i tak wie jak jest na pewno. Ale czy dziś to ważne? Nie.. bo “Santa Claus is coming to town…” :) Tralala :]

Władza przeciw społeczeństwu…

„Jeden drugiego chce pogrążyć, I za wszelką cenę dąży by napełnić własną kieszeń..”

Fenomen – Ludzie przeciwko ludziom

Ludzie przeciwko ludziom, sami sobie życie burzą. To my zgotowaliśmy sobie ten los, cytując Zofię Nałkowską, bądź też fragment piosenki zespołu Fenomen.. Tylko, dlaczego? Co było powodem tego, że my sami wystąpiliśmy przeciwko sobie?

W obecnym Świecie, człowiek wobec drugiego nie jest równy. Ten pierwszy ma większe wpływy od drugiego. I właśnie, dlatego on czuje się ważniejszy od tego „mniejszego”, których żadnych wpływów nie posiada. Dlaczego? Bo każdy z nas jest po części egoistą, który dąży do tego, aby zaspokoić swoje własne potrzeby. Ale w końcu nastąpi ten moment i Ci nieważni ludzi będą, staną się potrzebni. Jak długo będziemy na niego czekać? W końcu przyjdzie ten dzień, w którym „władza” będzie nas potrzebować. To tak jak patrząc na dzisiejszą władzę w Polsce. Kiedy obywatel dla niej zaczyna się liczyć? Gdy zbliżają się wybory, a on staje się potencjalnym wyborcą, a idąc dalej wtedy, kiedy rozważa jej – władzy kandydaturę. A tak całą resztę czasu liczą się ich stołki, oraz korzystanie z przywilejów władzy. Cofając się nie tak daleko wstecz można zauważyć mnóstwo przykładów takiego właśnie postępowania. Biorąc pod uwagę sytuację w Polsce, bo ta jest nam najbardziej bliska. Cofnijmy się, zatem do lat 50-tych, czyli czasów Polski Ludowej. Wtedy to władza, pewna, zjednoczona, którą tworzyły siły komunistyczne wspierane przez Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich nie obawiała się poczciwego obywatela. I robiły wszystko, aby jej żyło się lepiej. Stworzony przez nich system, zapewniał im pełne poparcie, gdyż jak mówi sama doktryna komunistyczna, robotnik jest najważniejszym elementem społeczeństwa. A jak wiemy robotników w tym okresie mało nie było. Jednak społeczeństwo nie zgadzało się na taki stan rzeczy. Rosnące niezadowolenie doprowadziło do strajków, w których władza pokazała swoja przewagę. I tak do początku lat 80-tych oraz idąc dalej do pamiętnego 13 grudnia, kiedy to generał Jaruzelski ogłosił początek stanu wojennego. I już wcześniej planowano wyeliminować opozycję, i tak też czyniono. Wiele osób, które działały wobec władzy zostało internowanych, a znane są również przypadki tortur doprowadzających do śmierci, jak choćby te dokonane na księdzu Popiełuszce. Jak więc można określić tych ludzi, którzy byli odpowiedzialny za ten terror podczas lat powojennych, aż do roku 89? Słów nie ma, ale jeśli już musimy ich jakoś określić to nasuwa się jedna myśl. Oportuniści. Pozostaje nam tylko wierzyć, że w dzisiejszych czasach ich liczby są małe. Jednak chyba nie możemy postawić takiej tezy patrząc na obecna sytuację, nie tylko polityczną.

Czy warto zadawać sobie pytania nad sensem życia, kiedy ona jest uzależnione nie tylko od nas samych. Jesteśmy uzależnieni szeregiem powiązań pomiędzy ludźmi należącymi do jakiegoś społeczeństwa. Często zdarza się tak, że ono jest powiązane ze sobą banalnymi rzeczami tj. miejsce zamieszkania. I to tyle. Bo dzisiejsze społeczeństwo nie jest na tyle zjednoczone, aby pomóc innym w potrzebie. Owszem zdarzają się pojedyncze jednostki mogące to uczynić, jednak uważam, że jest ich coraz mniej. Czy dzisiejsze społeczeństwo mogłoby sobie poradzić w realiach wojny? Czy byłoby zdolne wytrzymać tyle okrucieństw? Nie sądzę. Dzisiejsze społeczeństwo, jeszcze chyba odczuwa to, co wydarzyło się ponad 60 lat temu. Wojna jeszcze wciąż w nas siedzi. Jeżeli nie bezpośrednio to w jakiś inny sposób. Dotyczy nas.

Pieniądze dzisiaj otaczają nas zewsząd. One dla wielu z nas, niestety liczą się najbardziej. I te osoby dają odczuć to osobą, dla których cenne są inne rzeczy, jakiekolwiek wartości niematerialne. Chciałbym, aby ten Świat się zmienił. Jednak nie liczę na to, że tak się stanie. Chciałbym, aby ten, co ma pieniądze, nie był osobą, która posiada władze. Żeby te właśnie pieniądze, zgubiły go. Tak, tak wiem nie jest to dobre myślenie, ale innego wyjścia nie widzę. Niestety. Bo ten oto osobnik, który jest nastawiony tylko na zyski materialne traci wiele Jednak tego nie widzi. Zatracając się Jego wartości duchowe. Walczy o każdy grosz, przekraczając wszelakie granice moralne. Niby wcześniej ustalone, ale dla tych właśnie ludzie niemające żadnego znaczenia. I co z tego, że pazerny zawsze dwa razy traci. My to wiemy, jednak on nie.

Dzisiejszy Świat, każdy dzień sponsoruje otaczające nas wszędzie kłamstwo. Prasa, telewizja i inne środki masowego przekazu są wykorzystywane przez tych bardziej się liczących. A oni myślą tylko jak nas wykorzystać. A nas, ludzi zwykłych boli to. Szkoda, tylko, że Ci wielcy nie zdają sobie z tego sprawy. Oby kiedyś role się odwróciły. Na pewno się odwrócą. Ja w to wierzę..