Co się zmienia?

I co z tego, że zbliżają się Święta, jak granice międzyludzkie są na skraju przepaści. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na te ulice, które ostatnio ( w połowie listopada) zrobiły się tak bardzo hmm.. kolorowe. Prócz tego, że takie one właśnie są ludzie na nich są dla siebie tacy jak zwykle. Przepychania, wieczne pretensje. W ogóle nic się nie zmienia. Znowu zamykanie drzwi tramwajów przed oknem. Jak gdyby nigdy nic. Nic się nie zmienia, i nie zmienia sie nic. Ponoć przed Świętami i w czasie ich trwania czas sie zatrzymuje. A i owszem. Przystanek, który tramwaj powinien pokonać przez minutę, jechał ponad 4 (!). Tak właśnie życie zwalnia. Ale czas leci szybciej. Wieczna walka. Co się zmienia? Nic się nie zmienia. No chyba, że ktoś patrzy na nie inaczej. Zamknie się w swoim pokoju i tak przeżyje ten okres przedświąteczny. A to powinien być czas oczekiwania, radości, nadziei! Nic z tego.. nie tutaj i nie teraz. Może innym razem..

0 Odpowiedzi do “Co się zmienia?”



  1. No Comments Yet

Napisz odpowiedź