Ostatnimi dniami, mieliśmy możliwość kibicowania polskim zawodnikom oraz zawodniczkom reprezentującym nasz kraj na arenie międzynarodowej. Idzie to im znacznie lepiej, niż politykom, którzy tylko doprowadzają do śmiechu na arenie międzynarodowej. No dobra, zacznijmy może od początku, który no szczerze mówiąc nie był imponujący. Mateja, na rozbiegu, a poprawniej mówiąc pan Bula, zaszokował nas lecąc, a raczej spadając na 97 metr, podczas jednej z serii treningowych przed konkursem na “mamucie” w Harrachovie. No i nie lepiej prezentował się nasz Adaś, który mimo swoich dużych aspiracji spadł z pierwszej dziesiątki “generalki”. Ale to koniec o skokach, które wypadły najgorzej. Już od wtorku, a więc kilka dni wcześniej turniej kwalifikacyjny siatkówki żeńskiej zaczęły “złotka”, które wygrywały aż do niedzieli. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że przegrały w finale, z Rosjankami, które moim zdaniem na to zwycięstwo nie zasłużyły. Naszym brakowało szczęścia. Ale kilkanaście godzin wcześniej w świetnym stylu na bokserski ring wrócił Andrju Gołota, wygrywając z Molle na punkty. No i jeszcze była też ręczna, w której na Mistrzostwach Europy walczą polscy szczypiorniści. Ładnie, ładnie, ale brakuje nam tej małej kropi, która pozwoliłaby na euforię. Może Agnieszka Radwańska, która awansowała do ćwierćfinału Australian Open. Może ona sprawi kolejną sensację, awansując do półfinału, a może dalej, o osiągając życiowy sukces?



0 Odpowiedzi do “Sportowo…”