Archiwum dla październik, 2008

I ligowy z Odrą..

Lech Poznań – Odra Wodzisław 3:1 (1:1)
Bramki: 26. Wilk, 49. Stilic, 53. Lewandowski (Lech) – 9. Korzym (Odra)
Żółte kartki: Injać, Peszko (Lech) – Korzym, Dymkowski, Rygel (Odra)

Lech: Turina – Wojtkowiak, Bosacki, Arboleda, Djurdjević – Peszko (80. Kucharski), Injac, Murawski (50. Lewandowski), Stilić (84. Reiss), Wilk – Rengifo

Odra: Stachowiak – Kłos, Dymkowski, Dudek (58.Seweryn), Szary – Woś (46. Rygel), Malinowski (46. Hinc), Kuranty, Małkowski – Korzym, Aleksander

Początek jak w przypadku ostatnich meczy kiepski. Dostaliśmy szybko bramkę, a Odra sobie tak defensywnie mykała. Znowu za plecy, piłka, wszyscy wyszli ofensywnie, i nikogo nie było z tyłu. I gramy swoje. Znów bezcelowe bicie głową w ścianę! . Dośrodkowania, wymiana podań i nic z tego nie wychodziło. Za rozgrywanie piłki wziął się Ivan Djurdević, i wychodziło mu to nieźle. Ściągał na siebie obrońców i dobrze rozdawał piłki. Szkoda tylko, że to obrońca, a nie pomocnik. Często wchodził na pomoc, a Wilk gdzieś tam czmychał na środku boiska. Na szczęście bramka na 1-1 trochę nas ożywiła. Graliśmy lepiej, ale i tak nie było to, to czego można było oczekiwać. W drugiej połowie szybka zmiana Muraś – Lewy, zmieniła jeszcze bardziej obraz gry. Mniej zawodników w środku pola, plus drugi napastnik i wyglądało już to momentami naprawdę fajnie. Bramka na 2-1, przy której Stilić geniuszuje (!!) i kolejna na 3-1 Lewego. Przy Stilić’a błąd obrony, i po części bramkarza bo piłka tak powoli, powoli do bramki zmierzała. Druga to świetne podanie z głębi pola, i Lewy jak rasowy napastnik! Perfekt! Wydawało się z trybun, że “szmacianka” na konto Stachowiaka. Później mimo dwóch, trzech okazji niektórych nawet świetnych (vide Renifer), wynik się nie zmienił. Z chłopaków ciśnienie zeszło, i mam nadzieję, że może być tylko lepiej już! Oby, bo w czwartek Europo witaj nas! Swoją drogą zmiany typowo na odpoczęcie (Muraś, Peszko, Stilić) i to niektóre jak szybko!!

Turina nie miał okazji, żeby się popisać. Przy bramce źle odbijał piłkę. Później złapał dwie piłki, które leciały mu do rąk. Wojtkowiak zagrał nieźle. Często, szczególnie w pierwszej połowie oskrzydlał Peszkę. Arboleda i Bosy dobrze. Na poziomie oczekiwanym. Ivan w pierwszej połowie dużo rozgrywał. Bardzo dobry mecz, i wraca do formy! Yeah! W środku pola mieliśmy Murawskiego, który często aktywnie w rozwoju akcji, jednak nie prowadził gry. Injać wykonuje czarną robotę, często ściąga na siebie rywala, jakiś drybling, walka bark w bark. Fajnie. Wilk to taki wolny elektron. Do momentu strzelenia bramki raczej w środku pola, raz skoczył chyba na prawą stronę, dwa razy oskrzydlił Ivana. Po strzeleniu gola był tam gdzie trzeba. Odblokował się co cieszy. To samo tyczy się Stilić’a. W pierwszej połowie miał jedno dobre podanie, przy rozgrywaniu piłki z Murawskim, albo Wilkiem. Reszta to katastrofa. Kiwa niepotrzebnie, traci, strzały niecelne. Chociaż lepsze to niż strata. Po strzeleniu bramki zagrał znacznie lepiej. Jakby ten stary Stilić! Choć przy tym golu, to mnie trochę wkurwił, bo szedł sam pomiędzy kilku. Tak wiem, poczucie wartości i umiejętności, ale świadomość, ilu już w tym mecz spierdzielił.. Ale akcja świetna, udało mu się. Zresztą później również miał kilka fajny zagrań. Plus to podanie do Renifera na sam na sam. Rengifo zagrał dobrze. Tak jak ma grać, zastawi się, pobiegnie, powalczy, zahaczy. Robił to czego od niego oczekuję, tylko tej bramki brak. Miał świetną sytuację, położył bramkarza, i tylko pytać mu się, w który róg chce bramkę. Niestety.. Lewy zagrał też nie najgorzej. Po meczu ze Śląskiem coraz lepiej, z każdym kolejnym. Kucharskiego na prawej stronie nie zrozumiałem. O co chodziło w tej zmianie? Po wejściu Reissa, gra też wyglądała inaczej. Jednak doświadczenie procentuje. Miał chwilkę, ale zdążył świetnie wypuścić Rengifo, dobrze rozciągnąć do Wojtkowiaka, z którym zrobił świetną akcję swoją drogą. Szkoda, że to już ten wiek, i końcówka kariery. Ale chcę oglądać jeszcze Jego gole! Zdecydowanie.

Pogoda nieciekawa, chociaż lepsza niż we wtorek na pucharze, ale i tak zimno już. A co będzie na Deportivo, albo Polonii w grudniu? Wolę nie myśleć!

Tak i już wiemy, dlaczego zszedł Muraś. On po prostu był przeziębiony.

(Na zdjęciu znów Semir Sztilić, który zaczyna wracać do swojej fantastycznej formy, którą mam nadzieję utrzyma!)

Puchar z Odrą.

Był sobie we wtorek 28 października mecz. Pewien taki, który miał pokazać jak wyglądają nasi grajkowie po dwóch słabszych meczach. Na Bułgarskiej, więc go go! Przejechała Odra z Wodzisławia na maraton :)

Lech Poznań – Odra Wodzisław 1:0

Lech: Turina – Wojtkowiak, Arboleda, Tanevski, Djurdjević – Peszko, Injać, Bandrowski, Stilić (72.Wilk), Murawski – Lewandowski (90.Reiss)
Odra: Bansz – Cichy, Dudek, Kowalczyk, Radler – Seweryn, Hinc, Malinowski, Szymiczek – Moskal (65.Rygel), Aleksander (46.Korzym)

Bramka: 90+1.Djurdjević (Lech)
Żółte kartki: Kowalczyk, Dudek, Korzym (Odra)
Czerwona kartka: Arboleda (Lech)

No cóż mimo zimna, chłodu i głodu poszedłem zobaczyć jak wygląda zespół po tym kiepskim meczu ze Śląskiem. I zagrali lepiej, z większą determinacją co było widać już na początku meczu. Fajny pressing i Odra, która niczym Śląsk chciała nam zagrozić, cofnęła się do tyłu.. i poza Malinowskim w pierwszej połowie, żaden z rywali nie atakował naszej bramki. Poza oczywiście sytuacjami, w których były rożne i inne takie sprawy :] Kiedy Lech atakował, albo raczej prowadził grę Odra stawała murem przed swoją bramką i wybijała piłkę. Tak to mniej więcej wyglądało do przerwy. Dwukrotnie groźniej zaatakowali, ale bardzo dobrze broniący dziś Turina stał w odpowiednim miejscu, raz parując obok bramki, drugi nad bramkę piłkę. Druga połowa nic nie zmieniła. Lech nieudolnie trochę wrzucał piłkę w pole karne, a Odra wybijała. I tak do kartki Arboledy, która była moim zdaniem trochę absurdalna. Ewidentnie symulujący faul zawodnik Odry (nie powiem kto nie orientuje się po numerach) leżał na boisku licząc na gwizdek. W tym czasie Maniek ruszył do przodu (mogła być nie wiem 75-80 minuta) i klapki na oczy biegnie. Został nieprzyjemnie zatrzymany przez jednego z obrońców (chyba nr 5?) i wdali się w sprzeczkę. Odra miał pretensję o nie zatrzymanie się Mańka. Po przepychali się trochę (Arboleda otoczony grupką czerwonych piłkarzy, tłumaczył sytuację) , a sędzia dał żółtą komuś z Odry i czerwoną Mańkowi. Oczywiście ulubieńca trybun się nie wywala :P i się wszyscy grzecznie mówiąc zezłościli. I tak Odra wbiła sobie gwóźdź do trumny, bo nie przeprowadziła później żadnej akcji, nawet nie wchodząc chyba pod okolice pola karnego Lecha. Gol trochę przypadkowy, po dziwnej akcji Wilka, który coś chciał zrobić, ale ewidentnie mu to nie wyszło. Ivan dostał piłkę, klepnął obok bramkarza. Weszło, wyszło, dziękujemy. Awans.

Ustawienie podobne do meczu sobotniego, gramy czterema środkowymi pomocnikami i Peszkiem na skrzydle. Z przodu Lewy. Było gęsto, dużo podań i bez koncepcji raczej na rozwinięcie ataków. Turina zagrał dobrze, i sądzę, że zagra w piątek drugą część maratonu. Wyciągnął dwie trudne piłki. Dwa razy ściągał dośrodkowanie i kilka razy rozgrywał z obrońcami. I to mnie trochę urwia. Dostaje piłkę dajmy na to, od Mańka, i rozgrywa w obronie zamiast wybić ją gdzieś w pole. Zdarzyło mu się zagrać niedokładnie do Mańka z powrotem, a ten gonił piłkę, która była niedokładnie. Manuel opanował oddając do Turiny, a ten pomiędzy dwóch zawodników Odry przerzucając ich do Wojtowiaka, który z trudem zatrzymał piłkę w polu. Z prawej strony Wojtkowiak, trochę aktywniej, oskrzydlał często, pilnował, dobrze krył, ale wydaje mi się, że czegoś zabrakło. Na środku dobry Maniek, i cień Tanevski, który schodził na skrzydła, w środek pola.. nie wiedząc czego szuka. Ivan zagrał dobrze, często asekurował jednak tył, i nie podłączał się do akcji ofensywnych, i czasami go tam brakowało. W środku dobry Bandrowski, walczący Murawski, pracuś Dima, i technik Stlić. Semirowi brakuje motoryki zdecydowanie, i to jest chłopak na odstawkę na piątkowy mecz, niech odpocznie i zregeneruje siły. Jest moim zdaniem zbędny ktoś kto często traci piłkę, i nie jest na tyle szybki, żeby kogoś zgubić na dwóch krokach, więc bawi się w drybling. Oczywiście to co widzi na boisku jest świetne, ale potrzebujemy kogoś kto zagra szybką piłkę, i poprowadzi akcję, a nie takiego, który ją zwolni. Na skrzydle Peszko. Znowu jakby się pokładał od podmuchów wiatru, ale jak zawsze aktywny, biegający. To mi się podoba. Lewy dużo lepiej niż w sobotę. Wilk wszedł zrobił zamieszania, zmarnował dwie sytuacje. Poza tym zwalniał. Po zejściu Mańka, obronę wspierał Bandrowski.

Co do Odry to jest to najsłabszy wraz z Górnikiem zespół, który widziałem na Bułgarskiej w tym sezonie. Duża niedokładność. Śmieszne wyglądały sytuacje, w których np. dwóch, trzech zawodników Odry skacze to piłki, a ta kozłem ich przeskakuje. Albo źle wybijane auty. Bramkarz też miał swoje odpały, jak wyrzucanie piłki ręką pod nogi znajdującego się o 2 metry od Niego Lewego, po czym szczupakiem łapanie jej… :P Wyglądało to przekomicznie :D Poza tym wspomniane już symulowanie, powtarzało się nagminnie. Przedłużanie, leżąc na boisku, za co jeden z zawodników dostał kartkę. I nie piszę tego po to, żeby się czepiać ani nic w tym stylu.

Nam zdecydowanie brakło strzałów, szczególnie w taka pogodę, i szybszej gry. Nie potrzebnie moim zdaniem mamy czterech w środku pola. Za dużo trochę. I ciekawe dlaczego jak są te jupitery to gramy u siebie na biało? :-k

Poza tym w piątek będzie inny mecz :D Zdecydowanie inny :] A Maniek i tak jest najlepszy, a puchar do Lecha należy :D

what’s up?!

Nihil novi up. Takie to nieciekawe. Bo Świat to bzdura, wszędzie tylko koniunktura otacza nas codzień. Każda chwila jest czymś bezpowrotnie przemijającym. Chcesz co zrobić? Każdy chce, i wie, że często na planach się kończy. Bo często wszystko przerasta nasze mozliwości. Intelektualne? Nie.. To często ponad nas staje, i patrzy na nas z innej perspektywy. Tylko dlaczego śmieje nam się w twarz, wskazując nam błędy?! Po fakcie, wtedy, kiedy nie da się już tego ogarnąć, tak jakbyś chcieli to zrobić. To są te chwile, który mineły beztrosko, w pamięci non stop. Mówili kiedyś tak, tak mówili. Dzieciństwo fajna sprawa… fakt fajna. Trochę ciągnie do dorosłości, do tych rzeczy, których nie można robić, ale cóż.. każda strona ma swoje minusy i plusy. Każdy przejdzie przez jedną i drugą. A teraz? Teraz brakuje dzieciństwa, i nie ciągnie do dorosłości.. są rzeczy, ktore chciałbym przeskoczyć. Ominąć, bo nie są po prostu mi na rękę. Nie chcę ich. Koniec. eot. Trochę pogmatwane to i bez sensu. Więc kończe. Wypisałem się. Jak zawsze wszystko i nic.

dawno, a może i dawniej.

No nie pisałem tutaj już długo. A i wiele się zmieniło.. jestem teraz ej.. studento! haha.. śmiesznie to brzmi, biorąc pod uwagę, że nie czuję się nim. Poza tym tak jakoś leci. Przeszliśmy na czas zimowy, to i spać będziemy więcej. Jak ursus (niedźwiedź). No cóż. Takie jest życie. My teraz śpimy inni pracują, a poza tym to płynę sobie gdzieś w myślach daleko, będąc już przy świętach? Dalej.. przy wolnym, tak bardzo odległym. Przede mną wiele nowych rzeczy, część z nich już poznałem, reszta dopiero przede mną. Czy ogarnę ten temat? Czy będzie to kolejna porażka.. a co mnie to. Żyję dniem, i tak sobie to tłumaczę. Jednak myślami jestem już daleko po studiach. Ponoć najlepszy czas, ale czas ten pokaże jak jest. I kiedy oby po tych 5 latach, które przede mną spojrzę wstecz powiem, że było ok będę zadowolony. Początki, początków to na razie tak jest. Dobra idę… Może napiszę jakiś artykuł do HL. Jak się uda ;) Może pójdzie w eter :] W końcu mam być dziennikarzem, a czym  mój kierunek nie świadczy. Ale chcę, a jak coś chcę to dążę do celu! oooo!