Zamach.

Mimo, że zazwyczaj słucham i również staram się słuchać rapu z podziemia jako, że tam odnajduję nie tylko inspirację, ale rzeczy których w rapie słucham – zdarza się tak jak i dziś kiedy płytą w mojej membranie jest taka, która ogarnia legalną scenę. Takich jest niewiele, ale zawsze warto spojrzeć na coś innego. Zamach. To jest Zamach na przeciętność. Już ten koncept na płytę to ten, który mi zdecydowanie się podoba – przeciętna polska rapscena, sprzeciw. Jest Mes. Ten Typ – to on.

Najpierw o płycie bardzo ogólnie. Zamówiona przeze mnie w poniedziałek. We wtorek mailem otrzymałem dane do przelewu. Świetnie. Info na alkopoligamia.com sugerowało wysyłkę w nocy środa/czwartek, to też sugerując się tym dziś wyczekiwałem płyty, która niestety już wczoraj w rapidshopie była do nabycia za symboliczny downloading. Płyta przyszła dziś. Żadnego potwierdzenia odbioru – zwykły list priorytetowy. Wrzucony do skrzynki. Wystarczy wziąc z niej i płyty nie dostaje jej adresat. Profesjonalnie? No, nie bardzo.

Sama płyta – dźwięk nie przeciętny. W końcu to zamach na nią. Płyty nie odtwarzać w jakimś przeciętnym sprzęcie. Dźwięk nie będzie miał duszy, a to on w niej jest bardzo ważny. Na porządnym głośniku brzmi świetnie. Intro – mega proza, która wprowadza w klimat. Świetny master, zabawa efektami przyśpieszenia.. oszczędzając na czasie przekazał co ma do przekazania. Pomysłowe. Drugi track – pierwsz sampl. Tak wiem sampel – jazz. Mistrzu. Takie coś kocham.. “Oh, my god..” śpiewany refren i przekaz, który nadaje się na dłuższą rozkminę. Zresztą nad tym nie będę się rozwodził. Primo – słucham nie wiadomo ile tygodni, więc na wnioski głębokie trzeba poczekać i dłużej. Secudno – Mes pokazał scenie jak się robi punchline. Mnóstwo, świetnych, przemyślnaych. Tetris kartki – bez kitu. Ta płyta na pewno jest odejściem od stereotypu płyty rapowej. Nie ma tylko monotoni. Są aranżacje, sample i kompozycja pełna wielu ciekawych brzmień. Tracki znane z youtubów, wrzut i innych, czyli “My” oraz “Jak to?!” brzmią znacznie lepiej na cd. A gdyby to był winyl… Strach pomyśleć. Dużo jest nieprzeciętnych rozwiązań, flow zmienne, śpiew, refreny rozwiązane w wiele możliwych sposobów, nie ma monotonii na płycie.

Są na płycie goście. Na CD1 mamy Ero, Łonę, Stasiaka i Numera Raza. Tego ostatniego nie lubię tak więc nie oceniam – chujowy ma głos typ. Ero nawet przyjemnie się słucha. Łona i Stasiak to coś co lubię. CD2 to featuring z Blefem Emilem Typem nieprzeciętnym.

Mistrzowskie skity – poza recytacją wiersza, która jest odmienna – w końcu to nie proza. Następnie sprzęciwo z CBA – serum prawdy. Mistrzu. Jeden mi się nie podoba. Anglikanizowany.

Świetne Willkommen/Welcome. Świetny refren – dzieci w tle:] Bardzo przyjemne “Dwadzieścia pięć”. Sampel znany z “Heroiny” Jimiego oraz Talib Kweli w “Peace of Mind”. A orginał to oczywiście – Dee Dee Bridgewater w tracku “My lonely room”. Fajny refren K8 znanej z Audiofeelsa oraz Mixtape 4 – DJ Decksa. Refren w tym tracku rozwalił. “25 złotych.. w kieszeni.. i 25 zł… na tkarcie.. albo mniej..” Świetna ironia, nad której sensen rozwodzić mogą tylko nieprzeciętne typy.

Jak mówiłem na płycie dużo pełnych tracków. Dwa mocne już wskazałem. “Zamach na Jana K.” to coś niezwykle przemyślanego. “Smak życia” mega klimatyczny. Kwestia wspomienia – gdzieś czytałem, że uronić można łzy. Tekst daje do myślenia – aranżacja bitu ciekawa. Nawijanie na samych werblach, stopach i tych całych dodatkach do sampla. Mes sam siebie świetnie uzupełnia, docina. Jest sam dla siebie bardzo dobry. Podoba mi się to. Druga płyta ma trzy fajne, nieznane wcześniej tracki. Najlepiej z Emilem junoł.
Nie chcę wielkoceniać. Płyta jak płyta. Podoba się lub nie. To w rapie coś innego. Ciekawego. Fajny kierunek rozwoju. Płyta ma inne koncepty niż poprzednie produkcje TegoTypa dlatego warto sprawdzić.

Pjęć.

0 Odpowiedzi do “Zamach.”



  1. Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz