Archiwum dla październik, 2009

;*

Kocham.

Się zachciało dissować.

Czasami nie kminie polskiej sceny. Można jakiegoś rapera nie lubić, można o niego zahaczyć ironicznie w tekście, ale czasami nie wszyscy rozumieją o co w tej kulturze biega. Pewnych rzeczy się po prostu nie wyrzuca ludziom 0 to primo, a po drugie nie lansuje i nie szuka fejmu na ich.

http://www.sendspace.com/file/gokej8

Everowi się zachciało Arbaka dissować. Czyżby szykował płytę i robił promocję na Tedego?

Raca dobrze na ten temat prawi – TUTAJ.

Dosko.

Rozumiem wszystko. Do czasu jednak. Strasznie podoba mi się mieszanie styli. Wiem, że hip-hop wywodzi się po części z jazzu, dlatego strasznie jaram się follow upami oraz inspiracją bitów w jazzie. Mówię tutaj głównie o samplach. Podoba mi się próba łączenia soulu z rapem. Wiem, co wiedzą także Ci sluchający jazzu, jak świetnym albumem jest “Doo-bop”, który jest pomieszaniem rapu z jazzem. Pokazywałem jak fajnie może lecieć raper na podkładzie stricte jazzowym. Fajne, co nie? Tylko to przeszło wszelkie granice:

To jest mieszanka stylu? Nie, to żenada.

Dodaję nowy wpis.

Ostatnio zdarzyło się tyle, że sam nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźć. Cały czas żyję w przekonaniu, że samo się zrobi. Mam nadzieję na to, że moje twarde stąpanie po ziemi da radę wszystko zrobić. Tylko tak nie jest – nie będzie tak – nie mam się, więc co łudzić, że wszystko samo się wyprostuję.

Kurwa, ogarnij się.

Koniec przerwy. Zaczynać wszystko od początku. Na wczorajsze spotkanie cieszyłem się mega. Nawet ona zgodziła się pójść z czego byłem zadowolony. I tak jak zbliżało się wyjście, tak coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że odpoczynek się może nie udać, że znów nie zasłużyłem na niego. Dlaczego?

Wszystko zaczęło się rozsypywać jak domek z kart. Nie potrafiłem się ogarnąć, więc wymyśliłem pierwsze co mi na myśl przyszło i postanowiłem to zrobić. Wiedziałem, że mam obsuwy w harmonogramie. Prawie jak na stadionie z budową. Właśnie coś w ten deseń.

Dobra z tymi obsuwami zrobiłem tak jak miałem wcześniej – niestety z 30 minutowy poślizgiem, który wkurwił wszystkich. Mnie też, ale o ile ja na to zasłużyłem tak inni niekoniecznie. Spotkałem ją. Była ślicznie ubrana, miała na sobie te fajne czarne spodnie i ładny makijaż na twarzy. Podobało mi się wszystko prócz jej miny. Wiedziałem, że jest zła – wiedziałem to od czasu telefonu, który wykonałem. Niestety..

- – - -

Nie umiem sobie poradzić sam ze sobą. Nie potrafię zapanować nad emocjami, które mną targają w tę i z powrotem, coś jak follow up do Hobbita. Dobrze pamiętam tak?

Chciałem obudzić się i naprawić wszystko od nowa. Tylko tak się nie da. Przed wszystkimi ukrywam to, że nie daję sobie rady, że jestem na skraju wyczerpania. Broniłem się jak mogłem, ale czasami we mnie bucha – jak dzisiaj w piecu. Jakieś wszystkie gazy wymieszają się i powodują coś, co w chwili zmienia wszystko w ich otoczeniu. Tak jest ze mną. Jedno pieprzone złe posunięcie – zły wybór zmienia wszystko. A co jeśli ja w ostatnim czasie dokonuje zły wybór na złym wyborze? Nie ogarniam tego.

Chcę, aby nie było jej przykro. Chcę zrobić, coś – coś dobrego. Tak jak kiedyś potrafiłem. zabrać ją w miejsce, w którym nie była. Dzisiaj tego nie potrafię? Nie mogę utworzyć na jej twarzy uśmiechu? Cały czas zajmuję się mną, nie myśląc o niej. Ona o mnie cały czas. To jest.. to złe zdecydowanie.

(swoją drogą, przepraszam, także za jakość tego wpisu, masa błędów zapewne, a także, jak przed chwilą inwersja zupełnie niepotrzebna.)

Ona mi pomaga, a ja znów o sobie. Jesteś piękna, dziękuję Ci za wszystko.

A – piszę także na dowód. Od dzisiaj nie piję – jak Pysk – “Nie, dziękuję”. Bo i po co?

Mnie to nie pomaga. Raczej. Zaczynam się gubić jeszcze bardziej.

To był mój rachunek sumienia. Dzisiejszy.

Dostałem dzisiaj zwrotę Jacy. Dobra szesnastka. Nagrana w studio, już profesjonalnie. Fajny bit i dobrze płynie. Cieszę się, chociaż z tego, że komuś się udaje realizować marzenia. Bo to marzenie prawda? Ciągły progres, nie zważając na wszystko. Na szczyt jak Tetris, własną drogą. Props Jacek.

:)

Hip-hop naprawdę swinguje i daje groove, który w jazzie jest w podtekście, a w hip-hopie staje się najważniejszy.

Wiesz co?

Znów zamiast się ogarnąć idę pić. Jak zawsze.

Miles of Blue.

Człowiek, weź to stestuj.

Ty też poznaj rap!

Taki koncept. W głowie od dłuższego czasu, początek właśnie dzisiaj.

http://poznajrap.wordpress.com/

Zobaczymy na ile starczy nam ambicji, ile będzie woli i chęci, ale zawsze ważne by do przodu.

Pamiętaj – wszystko na mój koszt.

Stefana szansa została?

Właśnie. Została wykorzystana? Stefan Majewski, tymczasowy trener, po dwóch przegranych może oczekiwać zwolnienia, czy bardziej nie przedłużenia umowy? Pytanie jednak czy pokazał on coś skreślającego go z listy selekcjonerów?

Nie wiem – trudno mi powiedzieć czy jest nadzieja na to, że reprezentacja zagra dobrze w najbliższym czasie. Trzy lata do ME w 2012 będziemy się jarali każdą kolejną szansą czy też próbą możliwości piłkarzy i trenera – trudno na razie powiedzieć jakiego. Pierwszą poważną próbą będzie mecz za trzy lata. Pora więc się zastanowić kto w tych spotkaniach grać będzie. Nie zobaczymy tam już Jurka Dudka, z racji wieku, oraz zapewne Mariusza “motywacja” Lewandowskiego oraz Jacków Bąków czy też Michała Żewłakowa. Należy więc z ich usług zrezygnować – ewnentaualnie zrobić jakiś mecz pożegnalny.

Wszyscy piłkarze powyżej 30 roku życia za trzy lata będą bliżej emerytury, więc ich obecność będzie zbędna. Reprezentacja powinna opierać się na graczach, którzy dziś mają 25-27 lat. Kto to taki? Irek Jeleń, Kuba Błaszczykowski, Sławek Peszko, Ludo Obraniak, Rafał Murawski czy Maciek Iwański.

Gracze tego kalibru rozgrywający regularnie spotkania powinni po trzech latach prezentować styl dobry. Tak. Zebrać grupę, która będzie mogła przez ten czas się rozgrywać – przeprowadzić rozmowę, powiedzieć jak wygląda sytuacja. Oni przede wszystkim muszą grać w klubach – Rafał Murawski musi zacząć grać jeśli chce być gwiazdą kadry za trzy lata. W takiej roli go widzę, jeśli tylko w Rubinie będzie grał, a jeśli nie to trzeba szukać nowego klubu.

Zebrać więc grupę 15 piłkarzy i wokół nich tworzyć pole – pozostałych 7-8 wymieniać i szukać gwiazd, perełek czy błysków ambicji, walki czy też potencjalnych kadry wzmocnień. Smuda musi być pod presją, grać o stawkę – więc kto nowy?

Przede wszystkim nowy zarząd PZPNu. Walka! O dobrych przeciwnikach mowa tu przed wszystkim.

Koniec PZPN?

Na razie pusty stadion. Inicjatywa się udała. I nawet singiel już jest:

Chcesz “zdziczeć”?

Ciekawe, pełne emocji dźwięki wykreowane przez Ejnstejna plus wokale Jimsona. Efekt?

Co ze mną?

Co ze mną, a co z Tobą?

Przepraszam – nie poszedłem do przodu. Stanąłem w miejscu, które nie pozwoliło mi się podnieść. Jestem jak Barrdock, który leży na ringu i pod wpływem wspomnień podnosi się, po czym nokautuje przeciwnika. Jestem takim człowiekiem, tylko nie mam ringu. A może mam swój prywatny.

Jestem, gdzie jestem. Czasami, przeważnie ostatnio nerwowy, a Ty dalej ze mną? Co ze mną? Jesteś, choć byłem i jestem taki, a nie inny. Stań na baczność. Na przeciw mnie jesteś, stoisz i nie wiem, co widzisz. Kartki projektów – masa rzeczy ważnych dla mnie – Ty się na to godzisz. Wiesz jaki jesteś. Znasz mnie lepiej niż ja siebie sam. Mimo tego, że jestem jaki jestem – często zły, nerwowy, niemiły. Ty nadal jesteś. Co ze mną?

Czy jest gdzieś tam moje miejsce? Dostanę drugą szansę? Dokładnie taką jak Barrdock. Jestem jaki Jimmy J.

Tak właśnie zrobię. Znajdę złoty środek i dokończę co zacząłem. Na nowo – inaczej.

Kwiatek dziennikarski.

10.10.2009 – Mecz eliminacji do MŚ. Niemcy – Rosja. TVP Sport. Komentator – Maciej Iwański.

Piłka nożna to taka gra, w której 10 października 2009 roku zmierzyło się 22 graczy – połowa z nich należała do reprezentacji Niemiec, połowa do reprezentacji Rosji, a lepsi okazali się goście.

Wakacje od życia.

Daj mi choć kilka dni. W sumie po co pytam, jak teraz mam wolnego aż nadto. Tylko kurwa nie chcę. Pierdolę. Nie mam już cierpliwości. Kiedyś miałem jej więcej, a dziś daj mi spokój. Jestem zmęczony ciągłym uganianiem się za wszystkim. Miesiąc, który mnie wykończył. Osobiste spotkanie z rzeczywistością.

Jeden, dwa – policz. Doszedłem w pół pierwszego schodka – zatrzymałem się. Cofnąłem i pierdolnąłem z całej siły w ten jebany schodek. Nie chce być globalnym męczennikiem. W sumie już nim jestem. Nie ma czasu na decyzje. To ma być spontan w mega ważnej sprawie. W sumie miałbym wyjebane – ale? No właśnie, ja jestem inny.

Mam wakacje od życia. Dla siebie, do siebie, dzięki sobie? Nie wiem. Ktoś był za to odpowiedzialny. Napiszę sobie dzisiaj jakiś tekst, jutro go wbiję. Wypiję piwo, później pójdę powłóczyć się po mieście. Starzy kasy już nie dadzą. Mają mnie dosyć, a ja?

Też dosyć mam. Tego wszystkiego. Wkurwiam się jak Wdowa u Procenta. W sumie mam ochotę na procenta. Tak też zrealizuję ten cel w czasie najbliższym. Taki ze mnie polonista jak – nie wiem co. Nie ma dobrego porównania.

To co widzę to tortura. Nie kumam. To jest jakaś prowokacja, albo sen? Taa.. tak miało być – jak u Molesty? Tak – w sumie włączę to właśnie.

Decyzja.

Wyrok negatywny.

Wyrok.

W sumie jestem w punkcie kulminacyjnym podróży, którą odbywam od początku września. Maraton tak zwany to jest. Ostatnie kilka tygodni można potraktować jako proces – proces przeciwko mnie. Jutro wyrok.

W sumie na odsłuchu przed chwilą, kiedy spacerowałem po dzielni był “Nobody knows the trouble” Luisa. I typ, co by nie mówić genialny, zaciął się. Wchodził na stopę i chwila zawieszenia – przerwał. W tym miejscu jestem teraz. Wchodzę na tę stopę i boje się, że tak jak on nie wejdę czysto. Zrezygnuję. Na szczęście stopa za chwilę weszła jeszcze raz i Luis wszedł perfekcyjnie. Później powtórzył to jeszcze raz. Też tak chcę. Bardzo.

Ogarnę się jeszcze, może zaparzę kawę i obejrzę Grega s06303. Tak właśnie zrobię. Sja!

Warta i jej szalik.

W dobie, może nie tyle nieciekawej sytuacji w Lechu, co odległej gry podczas ligowych potyczek pojawiłem się dzisiaj na meczu Warty. Atmosfery rodem z Bułgarskiej się nie spodziewałem, ale przede wszystkim chciałem mile spędzić czas. Trochę emocji i adrenaliny nikomu nie zaszkodzi. Pozytywnych emocji oczywiście. Mecz zaczął się o 15, a na szczęście na godzinę przed jego rozpoczęciem przestało padać. Niestety nadal było wietrznie. W drugiej połowie wyszło słoneczko.

12123123123123123132

Czytaj dalej ‘Warta i jej szalik.’

N2E.

1111

Od czasu zajść z koncertu Rap Gra, a dla mniej zorientowanych – incydentu z udziałem Peji w Zielonej Górze minęło już w dużo czasu. Echa tamtego wydarzenia jednak mają swoje odbicie do dziś. Peja został przez kilka osób skrytykowany przez kilku “współbraci”, a może bardziej “współtwórców” z jedności hiphopowej, która najwyraźniej nie spodobała mu się. Skrytykował, a właściwie zaatakował on Tedego, za jego wpis na twiterze, który podziękował Peji za antyreklamę dla rapu i kultury wokół hip-hopowej. Czytaj dalej ‘N2E.’