W dobie, może nie tyle nieciekawej sytuacji w Lechu, co odległej gry podczas ligowych potyczek pojawiłem się dzisiaj na meczu Warty. Atmosfery rodem z Bułgarskiej się nie spodziewałem, ale przede wszystkim chciałem mile spędzić czas. Trochę emocji i adrenaliny nikomu nie zaszkodzi. Pozytywnych emocji oczywiście. Mecz zaczął się o 15, a na szczęście na godzinę przed jego rozpoczęciem przestało padać. Niestety nadal było wietrznie. W drugiej połowie wyszło słoneczko.

Czułem się nawet dobrze. Samotnie, bo nikt ze mną się na mecz nie wybrał – z przyczyn różnych. Nie ważne. Spiker, prawie jak na Lechu, ogłosił konkurs ze strzelaniem karnych. Ja zawsze chciałem. Na koncie kilka groszy miałem, więc smsa wysłałem. 29 minucie meczu dostałem informacje, że gratulują. Mówię – kurwa, fajnie.
Sędzia skończył pierwszą połowę. W końcu mówię. Podszedłem do bramki, typ z ochrony kazał mi podejść z drugiej strony. No to poszedłem. Widziałem typa, który wpuszczał za bramką. Pyc, cmyk, szybko – i byłem na murawie. Szybkie cześć, cześć. Dzień Dobry.
Fotograf podszedł i mówił, że sam dwa bilety, szalik i koszulka. Bilety dla przegranych. Ewentualnie będą losować. Czterech było, więc bez problemu, bo ktoś nie przyszedł. Na bramce stał rezerwowy – Adrian Lis. Młody typ – dałbym mu jakieś 18 lat, a że na rękawicach miał napisane “92″ to może i nawet jego rocznik.
Do karnego chciałem podjeść ostatni. Dwóch przede mną nie trafiło, a jeden zdobył bramkę. Mówię – kurde. Nie – no nie mogę nie trafić. Podszedłem, położyłem piłkę – uderzyłem i trafiłem. Prosto w środek bramki, po ziemi. Dwóch nas zostało. To teraz ja pierwszy. Sprytnie zagrałem – uderzyłem w środek bramki, delikatnie nawet piłka się podkręciła – strzał pod poprzeczkę. Spiker rzucił – zmylony bramkarz. No ok, skoro zmylony to tak musi być. Ten po mnie nie trafił i wygrałem :D
Kazali mi wybrać czy chcę koszulkę czy szalik. Koszulka fajna może i nawet – z napisem Warta Poznań, ale nie znałem rozmiaru bo była już wybrana, więc wziąłem szalik. I mam.
Mecz zaczął się fajnie. Klatt w 3 minucie na 1:0. Było jeszcze kilka szans na podwyższenie, ale zmarnowali. Pogoń do przerwy zdobyła bramkę na 1:1. Później pod koniec meczu zdobyli jeszcze jedną bramkę i Warta przegrała.
Podobało mi się. Bardzo. Szkoda, że coraz zimniej na dworze.
Zrobię sobie jakąś herbatkę jeszcze i pójdę siedzieć i czekać. Na smsa. Baw się dobrze!
0 Odpowiedzi do “Warta i jej szalik.”