Archiwum dla listopad, 2009

Life after deaf.

Jeśli słuchasz rapu to Pjusa kojarzyć musisz. To wierny kompan TegoTypaMesa – człowiek współtworzący 2cztery7. Dopiero dziś, po kilku latach walki z rapem, rzuca nam swój solowy materiał. To ten człowiek był come back w “25″ Mesa – to ten człowiek nagrał płytę – mając w pełni cyfrowy dźwięk. Jako raper to osoba specyficzna. Może nie ma super flow, nie płynie świetnie po bicie, ale ma treść do przekazania. Żyje po śmierci – wraca po długiej przerwie w życiu. Ciężkie operacje, problem ze słuchem. Rzuca nam materiał specyficzny – szczery, opowiadający jego historię.

To jeden z alkopoligamistów – dlatego też ja ten materiał będę dokładniej sprawdzał. Z drugiej strony tego nie można szybko rozkminić. “Słuchaj” – ja też będę “słuchał”. Ten słuch jest na tej płycie motywem przewodnim, z racji wiadomych rzecz jasna. Bity – nie są jakieś super wymyślne – trudno zresztą się dziwić, skoro Pjus nie czuje wszystkich dźwięków.

Teraz czekam na Stasiaka ;)

Pod koniec, czyli Duchu kończy z… ?

Tego typa powinniście znać już dość dobrze, jeśli czytujecie od czasu do czasu tego bloga. To on współtworzył Projekt Wyspy, nieistniejący już swoją drogą, który wypuścił całkiem sympatyczną EPkę. Teraz trafia do ludzi z solowym materiałem, który – sugerując się tym, co można podczas jego odsłuchu usłyszeć – powstawał przez 3,5 tygodnia. Biorąc pod uwagę fakt, że na wydanie niektórych płyt trzeba czekać czas bardziej długi, niż krótszy czas nieokreślony, jest to wynik całkiem niezły. Właśnie ten czas sugerować mógłby, że jest to płyta czysto zajawkowa. A widzisz – jest wręcz przeciwnie – bo to nieźle przygotowana płyta oparta na fajnym koncepcie.

Podczas jej pierwszego odsłuchu przyszła mi do głowy myśl – porównanie pewnych elementów tej płyty do “Zamachu na przeciętność”, który follow upuje w “Pozwól mi być sobą” autor tego EP. Stop. Mimo, że tematyka obu wydawnictw jest na pozór zupełnie odmienna, dobry słuchacz (tutaj propsuje sam siebie) jest wstanie zauważyć kilka podobieństw. Duchu stara się wprowadzać w swoje flow elementy ciekawe, aby styl oraz nawijka nie była monotonna jak u innych graczy, te elementy można odnaleźć u Mesa właśnie. Teksty w pewnych momentach są podśpiewywane, podobnie czynił na “Zamachu” TenTyp. Drugim nawiązaniem jest podzielenie materiału na części, które zastosowali również ludzie w Trzecim Wymiarze w „Czterech porach rapu”. Wiedz o co chodzi.

Czytaj dalej ‘Pod koniec, czyli Duchu kończy z… ?’

Ebi w FM :)

Dzisiejsze metro – strona 13:

Myśleliście, że Euzebiusz Smolarek jest bezrobotny? Nieprawda! Właśnie strzelił trzydzieści goli dla Newcastle United, zdobył z Melbourne Victory Puchar Australii, a dosłownie kilka dni temu odebrał nagrodę dla króla strzelców belgijskiej Jupiler League. – Jestem bardzo zadowolony, że zdobyłem to trofeum – stwierdził Polak na konferencji prasowej

Czytaj dalej ‘Ebi w FM :)’

Polskie jury frestylu?

Zastanawiam się jak to jest – rozumiem, że zazwyczaj oglądamy te same mordy na battlach, ale ludzie.. Pierwsze wejście Tymiego opiera się na kurwach, kurwach i.. kurwach. Gdyby nie wejście Wicia powiedziałbym, że jest nieźle – ale imo typ z Nie Ma Bata go pojechał po bandzie. Stosował cięte riposty w pierwszym wejściu – w drugim celnie zachaczał o tematykę miejską. Hałas po walce też sugerował kto jest według publiki lepszy. Mina Muflona też mówi sama za siebie.

Aaa – Kamel to na prowadzenie się nie nadaje, zdecydowanie.

 

Zimna krew – sprawdzaj.

Niezwykle ambitnym planem jest wypuszczanie debiutanckiej płyty tej jesieni, kiedy planowane jest wydawanie takich płyt jak “Kilka numerów o czymś” czy też “Album Zeusa”. Na te, przed chwilą wymienione, projekty ciśnienie było niezwykle duże, nie zważając na to czy to mainstream czy under. Te albumy są po prostu czymś ponad poziom rapu w Polsce. Zajawka, masa interakcji i przede wszystkim dużo dobrego rapu.

W kilkanaście dni po premierze tych dwóch wydawnictw swoją EP wypuszcza zawodnik ze Szczecina – Roka. To człowiek może nie rozpoznawalny na scenie – ale za to z potencjałem na to, by być kimś więcej niż tylko przeciętnym graczem. Do tej pory na swoim koncie miał dwa całkiem przyjemne featuringi – u Berta/Mateja w “Kolejnym razie” i u bardziej rozpoznawalnego dzisiaj, głównie dzięki występom na WBW, Ensona w tracku “W nas nie ma nas”.

Jego “Zimna krew” utrzymana jest w konwencji singla o tytule takim samym jak tytuł tego projektu. Rzecz, w której, tak jak zresztą być powinno, bit jest przyjemnym tłem dla głosu i flow rapera. Tekstowo nie można mieć zastrzeżeń – teksty nie są napisane na 5 minut przed wejście do studia – przynajmniej takie sprawiają wrażenie. Jeśli było inaczej, to tym bardziej, propsuje.

Czytaj dalej ‘Zimna krew – sprawdzaj.’

Promuję: Bitwa o Gryfa.

Freestyle w ostatnim czasie przechodzi swoją drogą młodość. Drugie pokolenie raperów pojawia się szturmem na scenie, podchodząc niekonwencjonalnie do swojej zajawki. Zawodnicy tacy jak 3-6 czy też Solar pokazują, że nie trzeba być w grze od 10 lat, żeby dobrze nawijać. Trzeba przede wszystkim grać na imprezach, battlować się.

Kolejną okazją do sprawdzenia się na przeciw ciekawych graczy będzie Bitwa o Gryfa, której pierwsza edycja odbędzie się 16 stycznia 2010 roku w Tczewie.

Słuchaj – jeśli chcesz wziąć udział w bitwie – sprawdzić się – nie ma problemu. Napisz na adres bitwaogryfa@gmail.com i podaj tam imię, ksywkę i miasto. Wpisowe to tylko 10 zł, a będzie ono w 100% przeznaczone na nagrodę główną.

Bitwę oraz całą imprezę poprowadzi Bert, który zagra także kilka swoich numerów. Kolejnym graczem, który 27 listopada zaczyna promocję swojej płyty, czyli Małpa również zagości na imprezie i zagra coś dla uczestników tego niezwykle ciekawego wydarzenia, do udziału w którym serdecznie Was zapraszam.

Ważne jest miejsce, w którym odbędzie się impreza. Wpadaj więc na Pomorze, do Tczewa na ul. Kościelną 6/7. Tam mieści się Alternatywne Centrum Kultury “Zebra”

Warto też sprawdzić myspace organizatorów imprezy, który znajdziesz pod tym adresem:

http://profile.myspace.com/505193514

Dziennikarskie tłumaczenia.

Haris Handzić. Zawodnik Lecha był od 10 listopada na testach w niemieckiej Hansie. Dzisiaj podano informację o jego przyszłości. Przeszedł, nie przeszedł – złożą ofertę – jednak nie. Co serwis inna opcja. Futbolnet napisał, że trener jest zaintersowany transferem wszystkich (5 sic!) testowanych. Lechita.net skopiował ten news – słowo w słowo. Natomiast rzetelna Wirtualna Polska podała tę informację w oparciu o kopiujący serwis lechita.net – do tego jeszcze błędną i nie zweryfikowaną.

Ot, rzetelność tych serwisów. Ciekawe kiedy się z newsów wycofają. W końcu na stronie Hansy magiczny słówko przeczące “kein” mówi samo za siebie.

Nieczysta gra.

Na forum ktoś rzucił, więc i ja tak robię:

Masz talent?

Nie mam żadnych najmniejszych pytań. Zakończyć program – maja zwycięzcę. Ukraińska edycja. Polskie “talenty” się chowają.

Zamknęli.

Interia poinformowała na swoich stronach, że zamknęli odsiebie. Jeden z lepszych i przyjaźniejszych serwisów został zamknięty przez policję. Zatrzymali administratorów, bo użytkownicy przesyłali nielegalnego pochodzenia pliki. Zastanawiam się jak wielkie plecy mają rapidshopy i hotfilsy. Nie ogarniam. Administrator nie odpowiada za treści przesyłane, chyba, że coś się zmieniło.

Czinkłeczento!

Nie wchodź mi tu ej, z brudną podeszwą
bo mam nowe dywaniki kupione w Tesco :]

Nazywajcie nas kibicami.

Pizdy, nie kibice. Mówię to z pełną świadomością. Bo jak nazwać tych debili, którzy w piątek i sobotę “dopingowali” swoje drużyny, a właściwie znaleźli się na stadionie, gdzie rzekomo miały grac zespoły, z którymi poprzez barwy klubowe się identyfikują. Zastanawiam się jak to jest z prawdziwymi kibicami, z ich bakcylem.

Na Lecha chodzę od jakiegoś czasu. Rozumiem nienawiść między klubami i pewne wrzuty – kilka razy w meczu oraz oburzenie rozentuzjazmowanego tłumu, który nie jest zadowolony z decyzji sędziego. Rozumiem, że to tłum i emocje nad nim panują. To jest mecz ich drużyny, któremu towarzyszą emocje. Do czasu.

Nie ogarniam, nie rozumiem, będę krytykował takie zachowania jak na Legii, w Kielcach i podczas piątkowego szlagieru w pierwszej lidze. Piłka nożna dla kibiców, a nie bandytów. Debili, którzy nie potrafią zrozumieć podstawowych zasad. Szacunek, mimo wszystko. A przede wszystkim szacunek do zmarłych, a jeżeli go nie mamy to zamknijmy na tych stadionach mordy. Takim “towarzyszom” zakneblować mordy.

Wrzucać na osobę, którą się zabiło dwa lata temu? Być z tego dumnym, przyznawać się do tego? Polskie prawo nie pozwala zabierać odpowiedzialności grupowej. Z drugiej strony stadion w Kielcach posiada dobry system monitoringu, który pozwala na złapanie mord tych debili i znalezienie ich. Tak powinni zrobić. Powinno się obić mordy tym “ludziom”, choć trudno ich tak nazwać.

A później dziwić się, że sympatycy zespołów pałają do siebie nienawiścią i reagują nerwowo na siebie. Dziwić się zamieszkom i bójkom. Niech ktoś odpowiedzialny zrobi z tym porządek. Zakazy stadionowe, nie klubowe stadionowe. Zakaz wykonywania pracy w miejscach publicznych, grzywny. Krytykować i ganić. Ci ludzie wystawiają polskim kibicom opinie, a do nich się nie zaliczają. Co z tego, że to grupa wyjazdowa, czy ludzie z młynu – czy innej żyletki. Nie akceptuje.

Mówi się swoją drogą o osobach na stadionach tylko w takich wypadkach. Pokażcie czasami, dziennikarze, pozytywne aspektywy dopingowania. Nie mówię tu tylko o reprezentacji, bo to bardziej piknik niż doping.

Co za refleks!

Ginobli mistrz. Zresztą zobaczcie:

Football hero?