Archiwum kategorii 'Felieton'

Life after deaf.

Jeśli słuchasz rapu to Pjusa kojarzyć musisz. To wierny kompan TegoTypaMesa – człowiek współtworzący 2cztery7. Dopiero dziś, po kilku latach walki z rapem, rzuca nam swój solowy materiał. To ten człowiek był come back w “25″ Mesa – to ten człowiek nagrał płytę – mając w pełni cyfrowy dźwięk. Jako raper to osoba specyficzna. Może nie ma super flow, nie płynie świetnie po bicie, ale ma treść do przekazania. Żyje po śmierci – wraca po długiej przerwie w życiu. Ciężkie operacje, problem ze słuchem. Rzuca nam materiał specyficzny – szczery, opowiadający jego historię.

To jeden z alkopoligamistów – dlatego też ja ten materiał będę dokładniej sprawdzał. Z drugiej strony tego nie można szybko rozkminić. “Słuchaj” – ja też będę “słuchał”. Ten słuch jest na tej płycie motywem przewodnim, z racji wiadomych rzecz jasna. Bity – nie są jakieś super wymyślne – trudno zresztą się dziwić, skoro Pjus nie czuje wszystkich dźwięków.

Teraz czekam na Stasiaka ;)

Pod koniec, czyli Duchu kończy z… ?

Tego typa powinniście znać już dość dobrze, jeśli czytujecie od czasu do czasu tego bloga. To on współtworzył Projekt Wyspy, nieistniejący już swoją drogą, który wypuścił całkiem sympatyczną EPkę. Teraz trafia do ludzi z solowym materiałem, który – sugerując się tym, co można podczas jego odsłuchu usłyszeć – powstawał przez 3,5 tygodnia. Biorąc pod uwagę fakt, że na wydanie niektórych płyt trzeba czekać czas bardziej długi, niż krótszy czas nieokreślony, jest to wynik całkiem niezły. Właśnie ten czas sugerować mógłby, że jest to płyta czysto zajawkowa. A widzisz – jest wręcz przeciwnie – bo to nieźle przygotowana płyta oparta na fajnym koncepcie.

Podczas jej pierwszego odsłuchu przyszła mi do głowy myśl – porównanie pewnych elementów tej płyty do “Zamachu na przeciętność”, który follow upuje w “Pozwól mi być sobą” autor tego EP. Stop. Mimo, że tematyka obu wydawnictw jest na pozór zupełnie odmienna, dobry słuchacz (tutaj propsuje sam siebie) jest wstanie zauważyć kilka podobieństw. Duchu stara się wprowadzać w swoje flow elementy ciekawe, aby styl oraz nawijka nie była monotonna jak u innych graczy, te elementy można odnaleźć u Mesa właśnie. Teksty w pewnych momentach są podśpiewywane, podobnie czynił na “Zamachu” TenTyp. Drugim nawiązaniem jest podzielenie materiału na części, które zastosowali również ludzie w Trzecim Wymiarze w „Czterech porach rapu”. Wiedz o co chodzi.

Czytaj dalej ‘Pod koniec, czyli Duchu kończy z… ?’

Polskie jury frestylu?

Zastanawiam się jak to jest – rozumiem, że zazwyczaj oglądamy te same mordy na battlach, ale ludzie.. Pierwsze wejście Tymiego opiera się na kurwach, kurwach i.. kurwach. Gdyby nie wejście Wicia powiedziałbym, że jest nieźle – ale imo typ z Nie Ma Bata go pojechał po bandzie. Stosował cięte riposty w pierwszym wejściu – w drugim celnie zachaczał o tematykę miejską. Hałas po walce też sugerował kto jest według publiki lepszy. Mina Muflona też mówi sama za siebie.

Aaa – Kamel to na prowadzenie się nie nadaje, zdecydowanie.

 

Nieczysta gra.

Na forum ktoś rzucił, więc i ja tak robię:

Masz talent?

Nie mam żadnych najmniejszych pytań. Zakończyć program – maja zwycięzcę. Ukraińska edycja. Polskie “talenty” się chowają.

Zamknęli.

Interia poinformowała na swoich stronach, że zamknęli odsiebie. Jeden z lepszych i przyjaźniejszych serwisów został zamknięty przez policję. Zatrzymali administratorów, bo użytkownicy przesyłali nielegalnego pochodzenia pliki. Zastanawiam się jak wielkie plecy mają rapidshopy i hotfilsy. Nie ogarniam. Administrator nie odpowiada za treści przesyłane, chyba, że coś się zmieniło.

Nazywajcie nas kibicami.

Pizdy, nie kibice. Mówię to z pełną świadomością. Bo jak nazwać tych debili, którzy w piątek i sobotę “dopingowali” swoje drużyny, a właściwie znaleźli się na stadionie, gdzie rzekomo miały grac zespoły, z którymi poprzez barwy klubowe się identyfikują. Zastanawiam się jak to jest z prawdziwymi kibicami, z ich bakcylem.

Na Lecha chodzę od jakiegoś czasu. Rozumiem nienawiść między klubami i pewne wrzuty – kilka razy w meczu oraz oburzenie rozentuzjazmowanego tłumu, który nie jest zadowolony z decyzji sędziego. Rozumiem, że to tłum i emocje nad nim panują. To jest mecz ich drużyny, któremu towarzyszą emocje. Do czasu.

Nie ogarniam, nie rozumiem, będę krytykował takie zachowania jak na Legii, w Kielcach i podczas piątkowego szlagieru w pierwszej lidze. Piłka nożna dla kibiców, a nie bandytów. Debili, którzy nie potrafią zrozumieć podstawowych zasad. Szacunek, mimo wszystko. A przede wszystkim szacunek do zmarłych, a jeżeli go nie mamy to zamknijmy na tych stadionach mordy. Takim “towarzyszom” zakneblować mordy.

Wrzucać na osobę, którą się zabiło dwa lata temu? Być z tego dumnym, przyznawać się do tego? Polskie prawo nie pozwala zabierać odpowiedzialności grupowej. Z drugiej strony stadion w Kielcach posiada dobry system monitoringu, który pozwala na złapanie mord tych debili i znalezienie ich. Tak powinni zrobić. Powinno się obić mordy tym “ludziom”, choć trudno ich tak nazwać.

A później dziwić się, że sympatycy zespołów pałają do siebie nienawiścią i reagują nerwowo na siebie. Dziwić się zamieszkom i bójkom. Niech ktoś odpowiedzialny zrobi z tym porządek. Zakazy stadionowe, nie klubowe stadionowe. Zakaz wykonywania pracy w miejscach publicznych, grzywny. Krytykować i ganić. Ci ludzie wystawiają polskim kibicom opinie, a do nich się nie zaliczają. Co z tego, że to grupa wyjazdowa, czy ludzie z młynu – czy innej żyletki. Nie akceptuje.

Mówi się swoją drogą o osobach na stadionach tylko w takich wypadkach. Pokażcie czasami, dziennikarze, pozytywne aspektywy dopingowania. Nie mówię tu tylko o reprezentacji, bo to bardziej piknik niż doping.

Football hero?

;*

Kocham.

Dosko.

Rozumiem wszystko. Do czasu jednak. Strasznie podoba mi się mieszanie styli. Wiem, że hip-hop wywodzi się po części z jazzu, dlatego strasznie jaram się follow upami oraz inspiracją bitów w jazzie. Mówię tutaj głównie o samplach. Podoba mi się próba łączenia soulu z rapem. Wiem, co wiedzą także Ci sluchający jazzu, jak świetnym albumem jest “Doo-bop”, który jest pomieszaniem rapu z jazzem. Pokazywałem jak fajnie może lecieć raper na podkładzie stricte jazzowym. Fajne, co nie? Tylko to przeszło wszelkie granice:

To jest mieszanka stylu? Nie, to żenada.

:)

Hip-hop naprawdę swinguje i daje groove, który w jazzie jest w podtekście, a w hip-hopie staje się najważniejszy.

Wiesz co?

Znów zamiast się ogarnąć idę pić. Jak zawsze.

Ty też poznaj rap!

Taki koncept. W głowie od dłuższego czasu, początek właśnie dzisiaj.

http://poznajrap.wordpress.com/

Zobaczymy na ile starczy nam ambicji, ile będzie woli i chęci, ale zawsze ważne by do przodu.

Pamiętaj – wszystko na mój koszt.

Stefana szansa została?

Właśnie. Została wykorzystana? Stefan Majewski, tymczasowy trener, po dwóch przegranych może oczekiwać zwolnienia, czy bardziej nie przedłużenia umowy? Pytanie jednak czy pokazał on coś skreślającego go z listy selekcjonerów?

Nie wiem – trudno mi powiedzieć czy jest nadzieja na to, że reprezentacja zagra dobrze w najbliższym czasie. Trzy lata do ME w 2012 będziemy się jarali każdą kolejną szansą czy też próbą możliwości piłkarzy i trenera – trudno na razie powiedzieć jakiego. Pierwszą poważną próbą będzie mecz za trzy lata. Pora więc się zastanowić kto w tych spotkaniach grać będzie. Nie zobaczymy tam już Jurka Dudka, z racji wieku, oraz zapewne Mariusza “motywacja” Lewandowskiego oraz Jacków Bąków czy też Michała Żewłakowa. Należy więc z ich usług zrezygnować – ewnentaualnie zrobić jakiś mecz pożegnalny.

Wszyscy piłkarze powyżej 30 roku życia za trzy lata będą bliżej emerytury, więc ich obecność będzie zbędna. Reprezentacja powinna opierać się na graczach, którzy dziś mają 25-27 lat. Kto to taki? Irek Jeleń, Kuba Błaszczykowski, Sławek Peszko, Ludo Obraniak, Rafał Murawski czy Maciek Iwański.

Gracze tego kalibru rozgrywający regularnie spotkania powinni po trzech latach prezentować styl dobry. Tak. Zebrać grupę, która będzie mogła przez ten czas się rozgrywać – przeprowadzić rozmowę, powiedzieć jak wygląda sytuacja. Oni przede wszystkim muszą grać w klubach – Rafał Murawski musi zacząć grać jeśli chce być gwiazdą kadry za trzy lata. W takiej roli go widzę, jeśli tylko w Rubinie będzie grał, a jeśli nie to trzeba szukać nowego klubu.

Zebrać więc grupę 15 piłkarzy i wokół nich tworzyć pole – pozostałych 7-8 wymieniać i szukać gwiazd, perełek czy błysków ambicji, walki czy też potencjalnych kadry wzmocnień. Smuda musi być pod presją, grać o stawkę – więc kto nowy?

Przede wszystkim nowy zarząd PZPNu. Walka! O dobrych przeciwnikach mowa tu przed wszystkim.

Koniec PZPN?

Na razie pusty stadion. Inicjatywa się udała. I nawet singiel już jest:

Co ze mną?

Co ze mną, a co z Tobą?

Przepraszam – nie poszedłem do przodu. Stanąłem w miejscu, które nie pozwoliło mi się podnieść. Jestem jak Barrdock, który leży na ringu i pod wpływem wspomnień podnosi się, po czym nokautuje przeciwnika. Jestem takim człowiekiem, tylko nie mam ringu. A może mam swój prywatny.

Jestem, gdzie jestem. Czasami, przeważnie ostatnio nerwowy, a Ty dalej ze mną? Co ze mną? Jesteś, choć byłem i jestem taki, a nie inny. Stań na baczność. Na przeciw mnie jesteś, stoisz i nie wiem, co widzisz. Kartki projektów – masa rzeczy ważnych dla mnie – Ty się na to godzisz. Wiesz jaki jesteś. Znasz mnie lepiej niż ja siebie sam. Mimo tego, że jestem jaki jestem – często zły, nerwowy, niemiły. Ty nadal jesteś. Co ze mną?

Czy jest gdzieś tam moje miejsce? Dostanę drugą szansę? Dokładnie taką jak Barrdock. Jestem jaki Jimmy J.

Tak właśnie zrobię. Znajdę złoty środek i dokończę co zacząłem. Na nowo – inaczej.

Wakacje od życia.

Daj mi choć kilka dni. W sumie po co pytam, jak teraz mam wolnego aż nadto. Tylko kurwa nie chcę. Pierdolę. Nie mam już cierpliwości. Kiedyś miałem jej więcej, a dziś daj mi spokój. Jestem zmęczony ciągłym uganianiem się za wszystkim. Miesiąc, który mnie wykończył. Osobiste spotkanie z rzeczywistością.

Jeden, dwa – policz. Doszedłem w pół pierwszego schodka – zatrzymałem się. Cofnąłem i pierdolnąłem z całej siły w ten jebany schodek. Nie chce być globalnym męczennikiem. W sumie już nim jestem. Nie ma czasu na decyzje. To ma być spontan w mega ważnej sprawie. W sumie miałbym wyjebane – ale? No właśnie, ja jestem inny.

Mam wakacje od życia. Dla siebie, do siebie, dzięki sobie? Nie wiem. Ktoś był za to odpowiedzialny. Napiszę sobie dzisiaj jakiś tekst, jutro go wbiję. Wypiję piwo, później pójdę powłóczyć się po mieście. Starzy kasy już nie dadzą. Mają mnie dosyć, a ja?

Też dosyć mam. Tego wszystkiego. Wkurwiam się jak Wdowa u Procenta. W sumie mam ochotę na procenta. Tak też zrealizuję ten cel w czasie najbliższym. Taki ze mnie polonista jak – nie wiem co. Nie ma dobrego porównania.

To co widzę to tortura. Nie kumam. To jest jakaś prowokacja, albo sen? Taa.. tak miało być – jak u Molesty? Tak – w sumie włączę to właśnie.

Decyzja.

Wyrok negatywny.

Wyrok.

W sumie jestem w punkcie kulminacyjnym podróży, którą odbywam od początku września. Maraton tak zwany to jest. Ostatnie kilka tygodni można potraktować jako proces – proces przeciwko mnie. Jutro wyrok.

W sumie na odsłuchu przed chwilą, kiedy spacerowałem po dzielni był “Nobody knows the trouble” Luisa. I typ, co by nie mówić genialny, zaciął się. Wchodził na stopę i chwila zawieszenia – przerwał. W tym miejscu jestem teraz. Wchodzę na tę stopę i boje się, że tak jak on nie wejdę czysto. Zrezygnuję. Na szczęście stopa za chwilę weszła jeszcze raz i Luis wszedł perfekcyjnie. Później powtórzył to jeszcze raz. Też tak chcę. Bardzo.

Ogarnę się jeszcze, może zaparzę kawę i obejrzę Grega s06303. Tak właśnie zrobię. Sja!

N2E.

1111

Od czasu zajść z koncertu Rap Gra, a dla mniej zorientowanych – incydentu z udziałem Peji w Zielonej Górze minęło już w dużo czasu. Echa tamtego wydarzenia jednak mają swoje odbicie do dziś. Peja został przez kilka osób skrytykowany przez kilku “współbraci”, a może bardziej “współtwórców” z jedności hiphopowej, która najwyraźniej nie spodobała mu się. Skrytykował, a właściwie zaatakował on Tedego, za jego wpis na twiterze, który podziękował Peji za antyreklamę dla rapu i kultury wokół hip-hopowej. Czytaj dalej ‘N2E.’

Następna strona »